Perłowy zachód słońca zdarza mi się dość rzadko ująć na zdjęciach, a to dlatego iż słońce w takim odcieniu pojawia się najczęściej gdy wschodzi, a nie zachodzi. Nadmienię iż na moich terenach wolę zachody słońca, gdyż są od strony niezabudowanej. Gdybym chciała ująć wschód w odpowiednim miejscu musiałabym wstać na tyle wcześnie by rowerem dojechać kilka kilometrów.
Dlaczego perłowy? Ponieważ w jakimś stopniu mnie to hipnotyzuje. Przy odpowiedniej chwili są podświetlone i widać nie tylko cień ale światło w chmurze, wlewa się do środka wypełniając jej kształt.
Etapy tropionego zachodu:
(plany: [1] plan - szare barankowe chmury (cirrocumulus), [2] plan podświetlone chmury wokół słońca, [3] - samo słońce i zbita ściana chmur)
1. Słońce potrafi płatać figle. Na 1 zdjęciu promienie zatrzymują się na gęstych chmurach [3], słońce na tej wysokości woli oświetlać tylko tlen ; ).
2. Słońce daje maksymalny kontrast i intensywność promieni [1,2].
3. W przybliżeniu wreszcie chmura zaczyna się wypełniać promieniami [2], rysuje się objętość.
4. Nasza chmurka jest dokładnie oświetlona od dołu [2]. Widać na jakiej wysokości są chmury względem słońca [3] (choć może się zdawać, że chmura kładzie się na całym niebie, to jednak tworzy łuk - pionową ścianę przypominającą falę morską)
5. Słońce oświetla interesujące nas chmury [2].
6. Tak, a to już jak wygląda wschód słońca, koło 6 rano.
7. Cóż, takie zachody słońca również barwią firanki : ).







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz